Najstarsza sztuka

Data publikacji: 15.12.2014

Na dwóch przeciwległych krańcach świata odkryto właśnie przejawy najstarszej sztuki. Choć oba są podobnego wieku – oscylują wokół 40 tysięcy lat temu - to poza tym wszystko je różni.

Pierwsze znalezisko pochodzi z jaskini Gorhama w Gibraltarze, drugie z jaskiń w kompleksie krasowym Maros na indonezyjskiej wyspie Sulawesi (Celebes). Sztuka gibraltarska jest czysto geometryczna, indonezyjska – figuratywna. Ta pierwsza to pojedynczy obiekt o zupełnie niejasnym przeznaczeniu, ta druga to kilkanaście przedstawień rozsianych w siedmiu jaskiniach. Ale najważniejsze jest co innego – choć autorzy tych artefaktów żyli w jednym czasie to należeli do dwu różnych gatunków: „sztuka” z Gibraltaru jest dziełem neandertalczyków i jest pierwszym uznanym wytworem artystycznym przypisywanym temu gatunkowi, sztuka z Sulawesi należy do bogatego dziedzictwa Homo sapiens, choć nigdy dotąd nie odkryto tak starych jej przejawów poza Europą (i od razu tak daleko od niej), co może rzucać ciekawe światło na jej pochodzenie w naszym gatunku. Zanim przejdziemy do interpretacji obu znalezisk warto poznać najważniejsze fakty.

Gibraltarskie „kasyno”

Jaskinia Gorhama badana jest od lat – to w położonym tuż obok kamieniołomie odkryto pierwsze kości neandertalskie (1848) i to ona dała schronienie ostatniej populacji tych masywnych homininów na naszym kontynencie. To była ostatnia reduta tego gatunku w Europie.

Widok ogolny na Giblartar

Widok ogólny na Gibraltar od strony morza (z: http://www.nature.com/srep/2014/140807/srep05971/full/srep05971.html)

Gibraltarscy neandertalczycy dokonali też wielu wynalazków nieznanych ich pobratymcom żyjącym w głębi kontynentu – tylko oni np. obficie korzystali z darów morza, tylko oni też – jak się okazuje (Ruth Blasco, Clive Finlayson i inn., „The earliest pigeon fanciers”, Nature Scientific Reports, 7 sierpnia, 2014) polowali na ptaki i żyli w symbiozie z lokalną kolonią gołębi skalnych, lub wręcz wpadli już na myśl ich udomowienia.

Gorhama

 Widok z wnętrza jaskini Gorhama na Morze Śródziemne (John Cummings, Creative Commons).

Najnowsze znalezisko domniemanej sztuki w tej jaskini dokonane zostało przypadkowo (Ewen Callaway, „Neanderthals made some of Europe’s oldest art”, Nature, 1 września 2014; http://www.nature.com/news/neanderthals-made-some-of-europe-s-oldest-art-1.15805). W lipcu 2012 roku grupa naukowców z Muzeum Gibraltarskiego penetrowała boczne korytarze, gdy nagle na niewielkim płaskim bloku skalnym, wznoszącym się nieznacznie ponad dnem jaskini, w krzyżującym się świetle latarek Francisco Pacheco dostrzegł tajemnicze nacięcia, tworzące serię ośmiu krzyżujących się linii, których układ do złudzenia przypominał geometryczną siatkę popularnej gry w kółko i krzyżyk. Wyglądało to trochę tak, jakby dawni mieszkańcy jaskini przed chwilą wstali od stolika do gry. Nacięcia były bardzo starannie wykonane, miały stałą głębokość (ok. 3 – 4 milimetrów) i tworzyły dość regularny kwadrat o boku około 20 centymetrów. Doświadczenia, które później przeprowadzono z wykorzystaniem różnych narzędzi kamiennych na powierzchniach podobnych skał wykluczyły, by mogły to być przypadkowe rysy, powstałe np. podczas obrabiania skór, lub krojenia mięsa – tak głębokie nacięcia wymagały bowiem długotrwałej pracy i wielokrotnego powtarzania zabiegów w tych samych miejscach.

Nacięcia w jaskini Gorhama (z prawejStewart Finlayson, Gibraltar Museum, Creative Commons, z lewej wg http://www.pnas.org/content/111/37/13301/F2.expansion.html)

 

Datowanie samych nacięć nie jest oczywiście możliwe, ale z osadu, który pierwotnie pokrywał ów „stolik”, a dziś zalega na dnie komory, wydobyto neandertalskie artefakty datowane na 30 do 39 tys. lat, co wskazuje, że same rysy musiały być starsze. Ich znaczenie ginie oczywiście w mroku dziejów (i w ciemności samej jaskini), ale intencjonalność ich wykonania nie budzi – zdaniem dyrektora muzeum Gibraltarskiego Clive’a Finlaysona – wątpliwości, a fakt, że znaleziono je w miejscu, gdzie korytarz skręca gwałtownie pod kątem 90o może sugerować, że miały w zamyśle autorów wskazywać właściwy kierunek drogi, niczym informacyjny panel w tunelu metra.

„To co można powiedzieć na pewno, to że są to znaki stawiane świadomie, że są abstrakcyjne i że – wskazując na mentalne skłonności neandertalczyków – po raz kolejny zbliżają ich do nas” – mówi Finlayson. A Paul Tacon z Griffith University w Australii dodaje, że te symboliczne linie stanowią „ostatni gwoźdź do trumny hipotezy o intelektualnym zapóźnieniu neandertalczyków”. Problem w tym, że w dyskusji nad neandertalczykami niemal każde nowe odkrycie skłaniało badaczy do wyciągania daleko idących i nieraz wzajemnie sprzecznych wniosków.

Warto zwrócić uwagę, że Jaskinia Gorhama – inaczej niż niemal wszystkie pozostałe stanowiska neandertalskie – leży nad samym morzem. To wymuszało na jej mieszkańcach przystosowania do bardzo nietypowych dla neandertalczyków warunków, a może i zwiększało ich zdolność do przeżycia w obliczu często zmieniającego się w plejstocenie klimatu (kolejno następujących po sobie okresów mrozów i cieplejszych interglacjałów). Przypominało to sytuację innej, też położonej nad morzem i też na południowym krańcu kontynentu (tyle że afrykańskiego) jaskini Blombos w RPA. Tam również znaleziono ślady trwającej przez dziesiątki tysięcy lat populacji ludzi (należących do Homo sapiens, nie do neandertalczyków, których w Afryce nie było), których egzystencja ściśle związała się z morskim środowiskiem i którzy pozostawili po sobie najstarsze na świecie ślady działalności artystycznej (paciorki z muszli ślimaków, geometryczne figury na płytce ochrowej) i wytwarzali narzędzia kamienne o stopniu technologicznego zaawansowania przywołującym na myśl późniejsze o kilkadziesiąt tysięcy lat dokonania następców neandertalczyków w Europie – kromaniończyków. W obu przypadkach mogliśmy więc mieć do czynienia nie tyle z normą gatunkową ówczesnych homininów (odpowiednio: wczesnych Homo sapiens w Afryce i późnych neandertalczyków w Europie), co raczej ze swoistymi przebłyskami geniuszu w lokalnych populacjach, których bliskie związki z morzem skłaniały ich mieszkańców do większej kreatywności i mobilności.

Krasowe skarby Sulawesi

Należąca do Indonezji wyspa Sulawesi leży na obszarze tzw. Wallacei – archipelagu wysp położonych między linią Wallace’a na zachodzie i linią Lydekkera na wschodzie, a więc w regionie, z którym nigdy w ciągu całego plejstocenu nie było lądowego połączenia: gdy podczas glacjałów poziom mórz się obniżał, wyspy na szelfie łączyły się bądź to z Azją (tzw. Sundaland) bądź z Australią (Sahul), ale między nimi pozostawały liczne archipelagi, oddzielone od obu bloków lądowych głębokimi rowami (to właśnie owa Wallacea). Dotrzeć do nich można było tylko drogą morską, co zawsze stanowiło wyzwanie dla zwierząt i ludzi (to nawiasem mówiąc stanowi problem w zrozumieniu pochodzenia zagadkowych „Hobbitów” z wyspy Flores, która również nigdy nie miała łączności z Azją ani z Sundalandem).

Dzisiejsza Sulawesi ma bardzo charakterystyczny, czteropalczasty kształt z pojedynczym „palcem” skierowanym do góry (na północ) i dwoma na południe (czwarty – „kciuk” – wyciągnięty jest na wschód). Jaskinie z przejawami wczesnej sztuki znaleziono na południowym krańcu jej lewego (zachodniego) palca, wśród wapiennych, fantastycznie urzeźbionych wzgórz w pobliżu miasteczka Maros. Odkryto je już dawno – w latach 50’ ub. wieku pojawiły się pierwsze doniesienia o obecności w nich śladów malowideł na ścianach i odciśniętych na nich zarysach dłoni. Oceniano wówczas ich wiek na nie więcej niż 10 tysięcy lat, ze względu na brak starszych poziomów archeologicznych w tym rejonie świata i ogólne przekonanie o późnym zasiedlenie ziem położonych poza granicą szelfu azjatyckiego.

sulawesi

Sulawesi i położenie krasowego kompleksu Maros
(z: http://donsmaps.com/sulawesi.html)

Od tego czasu jednak wiele się zmieniło. Po pierwsze – przybyło doniesień o najstarszych australijskich Aborygenach, zarówno szczątkach kostnych jak i przejawach sztuki naskalnej i dziś nikt już nie kwestionuje, że ten najbardziej izolowany kontynent został zasiedlony przez H. sapiens co najmniej 50 tysięcy lat temu, a więc wcześniej nawet niż Europa.

Po drugie – z danych genetycznych (na próbach pobieranych zarówno od ludzi współczesnych jak i ze szczątków kopalnych) wynika, że najstarsza droga migracji kolonistów opuszczających kontynent afrykański biegła tak zwanym szlakiem południowym, a więc wzdłuż brzegów Oceanu Indyjskiego (aż po granicę Sundalandu) i dalej przez morze, z przystankami na większych i mniejszych wyspach archipelagu malajskiego. „Ostańcami” po tej najwcześniejszej fali migracji mają być reliktowe, czarnoskóre i niskorosłe ludy, tak zwani Negritos, rozsiani po wyspach na Oceanie Indyjskim, archipelagu malajskim i w niedostępnych górzystych zakątkach dżungli Indochin.

Zmieniły się też możliwości datowania tej dawnej sztuki. Dziś można już niekiedy oceniać wiek samych malowideł, gdy – jak w przypadku rysowania czarną sadzą – zawierają one węgiel radioaktywny; ta metoda jednak jest skuteczna tylko do ok. 40 tysięcy lat wstecz, a więc traci swą moc właśnie wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna. Na szczęście możliwe jest też datowanie nacieków kalcytowych, które zawierają drobne domieszki radioaktywnego uranu, a ten pozwala znacznie wydłużyć zakres czasowy tej metody. A nacieki takie są wszędobylskie w ciepłym i wilgotnym klimacie indonezyjskich jaskiń i w znacznej mierze pokrywają znajdujące się tam malowidła i odciski dłoni.

To właśnie datowaniu poświęcona była praca dotycząca dawnej sztuce w jaskiniach k. Maros (M. Aubert i inn., “Pleistocene cave art from Sulawesi, Indonesia”, Nature, 514:223-227, 2014)i to jej wyniki okazały się tak sensacyjne. W jaskini Leang Timpuseng znaleziono silnie zniszczony, namalowany ochrą wizerunek przypominający żyjącą do dziś w tym rejonie babirusę (przedziwną dziką świnię o górnych kłach rosnących ku górze i zakrzywiających się z wiekiem ku tyłowi, aż do osiągnięcia kontaktu z oczodołami lub wręcz penetracji czaszki), oraz pięć odcisków dłoni, w tym jeden z dwoma brakującymi (lub podkurczonymi) palcami. Poniżej wizerunku babirusy widnieje jeszcze zarys bardzo zatartej linii, którą można interpretować jako wyobrażenie gruntu, a więc coś, co nigdy nie występuje wśród europejskiej jaskiniowej menażerii – tam zwierzęta „fruwają” w powietrzu i przedstawiane są zawsze bez środowiskowego kontekstu. Datowano tylko te nacieki, które pokrywały częściowo malowidło lub dłonie, więc były od nich młodsze – same artefakty mogły powstać wcześniej nawet o kilka tysięcy lat.

 wizerunek babirusy

Wizerunek babirusy w jaskini Leang Timpuseng (z M. Aubert i inn., Nature, 2014)

Badania te wykazały, że najstarszy wiek odcisków dłoni wynosi 39,9 tys. lat, a wiek babirusy co najmniej 35,4 tys. lat. Zakładając, że wszystkie artefakty mogły powstać w zbliżonym czasie i że są starsze od najstarszej z uzyskanych w badaniach daty ich wiek ocenia się na ok. 40 tys. lat, choć nie można wykluczyć, że był jeszcze starszy.

wizerunek zwierzecia

Wizerunek zwierzęcia (zapewne anoa) i odciski dłoni z jaskini w okolicach Maros. (z: http://news.nationalgeographic.com/news/2014/10/141008-cave-art-sulawesi-hand-science/)

Podobne malowane artefakty znaleziono też w sześciu innych jaskiniach krasowego kompleksu Maros. W większości są to same odciski dłoni – stały motyw sztuki naskalnej na całym świecie, od jej najstarszych przejawów aż … do dziś (zdjęcie poniżej), ale w dwóch przypadkach są tam też wizerunki zwierząt, w tym małego, żyjącego do dziś ssaka krętorogiego (powierzchownie podobnego do jelonka) zwanego anoa. Te wizerunki są lepiej zachowane i bardziej czytelne i choć ich wiek nie jest na razie poznany, można przypuszczać (zważywszy na podobną technikę wykonania, względy stylistyczne i sąsiedztwo odcisków dłoni), że i one powstały wraz z pierwszą kolonizacją wyspy przed około 40 tys. lat, zwłaszcza że następne ślady obecności tam ludzi są znacznie późniejsze.

wspolczesna sztuka naskalna

„Współczesna sztuka naskalna”, Modlin, ok. 1990 (fot. MR)

Sztuka i język

Czego dowiedzieliśmy się z tych nowych znalezisk najstarszej sztuki na dwóch przeciwległych krańcach Starego Świata? Znalezisko gibraltarskie zdaje się potwierdzać sugerowane od pewnego czasu zdolności neandertalczyków do symbolicznego myślenia i wrażliwość artystyczną (choć nie można wykluczyć, że było to zjawisko lokalne i ograniczone do tej nadmorskiej populacji). Ponieważ zdolności takie łączone są w naszym gatunku z tak zwaną rewolucją górnego paleolitu, która pchnąć miała ewolucję człowieka współczesnego na zupełnie nowe tory (powolnego zastępowanie biologii i jej pionowego – genetycznego – przekazu informacji przez kulturę, z jej poziomym –językowym – transferem wiedzy i doświadczeń), więc można założyć, że i neandertalczycy, pod koniec swej egzystencji, zapoczątkowali swoją własną „górnopaleolityczną” rewolucję, która też mogła ich doprowadzić na drogę technologicznej ekspansji. Gdyby przeżyli…

Mogłoby to potwierdzać, że znane już wcześniej w Europie przejawy tak zwanych kultur przejściowych między środkowym a górnym paleolitem (np. szatelperońska we Francji, uluzzyjska we Włoszech, i podobne do nich kultury na Kaukazie i Ałtaju) uznawane często za przejawy „podpatrywania” przez neandertalczyków dokonań ich wyżej zaawansowanych sąsiadów (kromaniończyków) mogły być jednak oryginalnymi wynalazkami samych neandertalczyków, które okazały się ślepą uliczką, bo zakończoną rychłym wymarciem całego gatunku.

Z drugiej strony jednak rewolucja górnego paleolitu, czyli wstąpienie na drogę ewolucji kulturowej, wiąże się w naszym gatunku z powstaniem sztuki figuratywnej, a tę uważa się za pokłosie narodzin w pełni rozwiniętego języka. Wynika to z przekonania, że sztuka przedstawiająca jest odzwierciedleniem mentalnej reprezentacji świata i samoświadomości potencjalnego artysty, a to są cechy ludzi wyposażonych w aparat pojęciowy oparty na mowie artykułowanej, dzięki której można niejako „zatrzymać” w umyśle przeżycia, które nie są dane bezpośredniemu oglądowi.

Otóż – neandertalska sztuka z Gibraltaru nie jest przedstawiająca, ale geometryczna, co może sugerować, że język jej twórców nie był jeszcze zdolny do pełnej reprezentacji otaczającego świata. Jeśli można ją wiązać z językiem, to raczej z wczesnymi jego stadiami, które zdaniem językoznawców opierać się miały na krótkich zdaniach bez składni i gramatyki i dotyczących tylko „tu i teraz”. W każdym razie fakt, że wszystkie znane dotąd przejawy najwcześniejszej i przedludzkiej „sztuki” (w postaci nieokreślonych, choć zapewne intencjonalnych nacięć na kościach lub kamieniach, np. w Blombos sprzed 70 tys. lat, w Bilzingsleben w Niemczech sprzed 330 tys. lat, w Mamontowoj Kurji w rosyjskiej Arktyce, sprzed 40 tys. lat) mają charakter geometrycznych znaków, a nie przedstawień realnego świata, może przemawiać za taką interpretacją.

W tym kontekście szczególnego znaczenia nabierają odkrycia z Sulawesi. Fakt, że tamtejsza sztuka jest figuratywna i dorównuje wiekiem najstarszym przejawom sztuki europejskiej (jaskinia Chauveta, sztuka mobilna z jaskiń szwabskich) może świadczyć, że już pierwsi ludzie współcześni, którzy opuścili Afrykę dysponowali złożonym językiem i zdolnością do introspekcji, co dotąd nie było oczywiste. Z drugiej strony fakt szczególnej reprezentacji odcisków dłoni (w hiszpańskiej jaskini El Castillo odkryto niedawno kilka takich odcisków datowanych na ok. 41 tys. lat), może sugerować, że tak właśnie narodziło się przedstawianie realnego świata. Odcisk dłoni też jest przecież reprezentacją, ale szczególną – jest wyobrażeniem i utrwaleniem zewnętrznej rzeczywistości, ale jej nie przetwarza, jest jedynie jej w sposób najzupełniej dosłowny odbiciem, podobnym w tym do odcisku stopy w błotnistym mule, tyle że z wykorzystaniem malarskiej infrastruktury (przygotowaniem barwnika i jego rozpyleniem na przylegającej do ściany dłoni). Można by nawet spekulować, że to właśnie naturalne odciski stóp (ludzkich i zwierzęcych), których interpretacja musiała być ważna dla myśliwych, stały się odskocznią do fabrykowania sztucznych wizerunków dłoni na skalnych ścianach, co z kolei dało początek przedstawieniom zwierząt – też będących dla myśliwych obiektami pierwszorzędnej wagi.

A potem historia zaczęła przyśpieszać…

Autor – Marcin Ryszkiewicz

 

  • Zaplanuj wizytę w JuraParku
  • Przejdź na stronę
    Jurapark Krasiejów
    Wchodzę
  • Przejdź na stronę
    Jurapark Solec
    Wchodzę
  • Przejdź na stronę
    Jurapark Bałtów
    Wchodzę