Król bez korony

Data publikacji: 18.07.2014

Dorastaliśmy w przekonaniu, że tyranozaury były najpotężniejszymi drapieżnikami. Wizerunek taki utrwalono w książkach i filmach. Skąd jednak wiemy, że tyranozaur był drapieżnikiem?

Barnum Brown, asystent kustosza w Amerykańskim Muzeum Historii Naturalnej w Nowym Jorku, odkrył aż pięć niekompletnych szkieletów tyranozaurów. Drugi odkryty przez niego szkielet posłużył H.F. Osbornowi na ustanowienie w artykule z 1905 roku gatunku Tyrannosaurus rex, co znaczy „królewski jaszczur tyran”. Wtedy, w muzeum zrekonstruowano prehistoryczny koszmar. Wiedziano, że dinozaury to gady, a pierwszą rekonstrukcję dostosowano do istniejącego wyobrażenia. Nie bacząc na to, że złamano mu kręgosłup, tyranozaur został ustawiony pionowo, z ogonem ciągniętym po ziemi i zadartą głową do góry. Osborn stwierdził, że potwór ten, uzbrojony w hakowate pazury, wielki ogon i szczękę najeżoną zębami, musiał być drapieżnikiem. Przez niemal ostatnie 100 lat wyobrażenie Osborna było obowiązujące. I to właściwie jest początek mitu drapieżnego tyranozaura. Nauka potrzebuje jednak dowodów.

W 1988 r. poszukiwaczka skamieniałości Kathy Wankel odkryła w Hell Creek niemal kompletny okaz. Od razu było widać, że osobnik ten, mając kości kończyn górnych krótsze od ludzkich nie mógł nawet zetknąć łap, nie mówiąc o podaniu pokarmu do pyska, czy podparciu się podczas upadku. Drapieżniki muszą skakać podczas walki, przewracają się, podnoszą się, szybko zmieniają kierunek, tyranozaur nie mógł tego wszystkiego robić. Mające środek ciężkości cztery metry nad ziemią i ważące prawie sześć ton zwierzę, upadając pod własnym ciężarem, byłoby skazane na śmierć, łamiąc sobie żebra i szczękę. Typowe drapieżne dinozaury, takie jak Velociraptor, mają długie kończyny przednie o chwytnym charakterze. Wszystkie łapy zakończone długimi pazurami służyły do rozpruwania ofiar. Były zwierzętami szybko biegającymi, o czym świadczy stosunek długości kości udowej do kości podudzia – te ostatnie są wtedy dłuższe. Odkryte niedawno przez Jacka Hornera najstarsze tyranozaury sprzed 68 mln lat miały kości udowe i podudzia tej samej długości, najmłodszy okaz Kathy Wankel sprzed 65 mln lat miał kości udowe dłuższe. W trakcie ewolucji tyranozaury tracą zatem zdolność do biegu na rzecz marszu na duże odległości, a to cecha padlinożerców.

Sępy, mając olbrzymie płaty węchowe w mózgu (węchomózgowie), są najdoskonalszymi padlinożercami na Ziemi, potrafią wyczuć padlinę z odległości 40 km. Tyranozaury, mając proporcjonalnie identyczną ich budowę, mogły zwietrzyć ofiary z wielu kilometrów, co jest typowe dla padlinożerców. Zanim dotarłyby do żywej ofiary, której zapach by wyczuły, ta zdążyłaby się już przemieścić. Inaczej jest z padliną, która zawsze pozostaje na miejscu. Doskonały słuch i wrażliwość na infradźwięki pozwalały tyranozaurom określić położenie innej żywej istoty.

Trójwymiarowe widzenie otoczenia pozwalało mu precyzyjnie określić odległość do ofiary. To są cechy drapieżników. Jednakże słabo rozwinięty ośrodek widzenia w mózgu świadczy, że wzrok nie był ich dominującym zmysłem i utrudniałby polowanie o zmierzchu czy nocą. Zęby osobnika nazwanego „Jane” (patrz rysunek), podobnie jak u welociraptora, są sztyletowate, ząbkowane, bocznie spłaszczone i służyły do zabijania ofiar. Zęby dorosłych tyranozaurów są największe u mięsożernych dinozaurów, rekordowy okaz miał 30 cm długości z korzeniem. Zęby te o bananowatym kształcie i owalnym przekroju były wyspecjalizowane do kruszenia kości. Piłkowana krawędź ułatwiała rozdzieranie skóry oraz szarpanie ścięgien i mięśni. Żeby mówić, co jadły tyranozaury, trzeba znaleźć ich pożywienie. Dobrym przykładem jest odkryta kość krzyżowa triceratopsa, na której są ślady jej ogryzania ewidentnie pozostawione przez tyranozaura. Kość krzyżowa jest bardzo masywna, a to oznacza że ogryzający nie miał już nic innego do zjedzenia. Prawdopodobnie lepsze kąski zjedli wcześniej mniejsi mięsożercy. Zanim padlina zaczęła śmierdzieć, pozostały już tylko kości i resztki. Wtedy przybywały kruszące pożywne kości tyranozaury.

Oczywiście łatwo sobie wyobrazić, że podobnie jak hieny umiały także zabijać i polować, ale preferowały łatwiejszy sposób zdobywania pożywienia. Nie jest wykluczone, że młode osobniki (patrz osobnik „Jane”) były tylko łowcami, nie pozostając w konkurencji do dorosłych. Taka strategia miałaby sens. Dorosłe osobniki, podobnie jak sępy czy hieny, musiały mieć paskudny wygląd, aby odstraszać konkurencję. Były potężne, miały kostropatą, jaskrawo ubarwioną głowę i pewnie z daleka cuchnęły. Oto król bez korony.

Tekst i rysunki dr Andrzej Boczarowski

  • Zaplanuj wizytę w JuraParku
  • Przejdź na stronę
    Jurapark Krasiejów
    Wchodzę
  • Przejdź na stronę
    Jurapark Solec
    Wchodzę
  • Przejdź na stronę
    Jurapark Bałtów
    Wchodzę